01 lutego 2019

Z małego miasta jesteś Ty, z małego miasta jestem ja — A. Cieplak, „Lekki bagaż”

Cieszyn. Małe, urocze, polsko-czeskie miasteczko. Trójka przyjaciół, w zasadzie współlokatorów, i ich znajomi oraz beneficjenci. Pies, dwa koty. Ładne widoki, które sprawiają, że życie staje się piękniejsze. I ocean problemów wynikających z małomiasteczkowości zaglądającej w okna mieszkańców. Lekkim bagażem Anna Cieplak kontynuuje swoją literacko-interwencyjną misję; jej twórczość ma na celu silnie oddziaływać na rzeczywistość odbiorcy, czujne obserwacje, spisane w formie literackich reportaży wyczulają na współczesne problemy społeczeństwa i jednostki. Autorka ponownie wycina kawałek rzeczywistości, i przepracowuje go na łamach literatury, tworzy kolejną powieść będącą diagnozą współczesności. Do tej pory skupiała się głównie na nastolatkach; dorośli, zarówno w przypadku Ma być czysto, jak i Lat powyżej zera, mimo że odgrywali ważne role, zawsze pozostawali tłem dla młodzieńczych problemów. Tym razem, w Lekkim bagażu, Cieplak posuwa się w metryce nieco dalej, i oddaje głos tak zwanym „młodym dorosłym”, którzy tuż po studiach, opuszczeniu rodzinnych gniazd, starają się uporządkować własne życia.

Fabuła Lekkiego bagażu obraca się wokół cieszyńskiej fundacji I Kropka, której Weronika Kohut od kilku lat poświęca większość swojego życia. Wera ma poczucie misji, Cieszyn jest jej małą ojczyzną, w której pragnie zaprowadzić porządek. To jej kawałek świata, a ona może, i przede wszystkim — chce — go wysprzątać, z poczucia winy, niestosowności i innych patologii przydarzających się ludziom mieszkającym w małych miasteczkach. I Kropka jest jej centrum na mapie wszechświata, tam sprawuje władzę, śpi, naprawia cudze życia. W całym tym wirze zapomina jednak o samej sobie. Jej tożsamość, jej wyraźne „ja”, rozmywa się coraz bardziej, z każdym kolejnym wziętym pod skrzydła beneficjentem, o którego przyjdzie jej walczyć. A Wera walczy jak lwica o młode — o sprawiedliwość, i żeby podopiecznym, których podopiecznymi nie nazywa, bo to wbrew jej własnemu regulaminowi, było dobrze, albo chociaż trochę lepiej.

Cieplak przedstawia życie fundacji od kuchni. Zwraca uwagę na problemy pojawiające się na porządku dziennym, z dofinansowaniami, grantami, syzyfową (współ)pracą z biurokracją. Jest wiarygodna, bo sama jest aktywistką miejską i animatorką kultury. Lekki bagaż to przefiltrowana przez literaturę codzienność pisarki. Odtwarza dobrze sobie znany świat, pozwala czytelnikowi zajrzeć na backstage. Cieplak uruchamia wyobraźnię czytelnika, i odkrywa przed nim rzeczywistość, do której dostęp mają nieliczni. Powieść można czytać dwutorowo — jako specyficzny reportaż przedstawiający sytuację małych fundacji lub jako historię przemian zachodzących w bohaterach. Poznajemy ich jako zdecydowanych, mocno zakorzenionych w swoich celach. Z każdą kolejną stroną gubią oni jednak pewność siebie, tracą poczucie przynależności, zaczynają mierzyć się ze strachem ogarniającym po zadaniu pytania: i co dalej? Cieplak ponownie nakreśliła bardzo dobre portrety psychologiczne — każdy z nas ma obok siebie takiego Olkowego czy Świeżą. Nie zawsze jesteśmy jednak tego świadomi. Często znając ludzi, nie znamy ich problemów, nie mamy pojęcia, z czym każdy z nich mierzy się codziennie, o co toczy walkę. Bohaterowie stworzeni przez autorkę to takie dzieciaki z kolejnych powieści Ewy Nowak, na przykład z takiego Krzywe 10, tyle że trochę przerośnięte. Schowani za przezwiskami odbierającymi im tożsamość. Wykorzystani przez autorkę, by ukazać, że wiek wcale nie świadczy o dojrzałości, bo w Lekkim bagażu najmłodsza bohaterka wykazuje się największą determinacją i gotowością do dorosłego życia. Bohaterowie pełni ideałów, które w pewnym momencie się wyczerpują, z planem na życie, ale jakby niepewnym. Przecież to jesteśmy my — zagubieni w rzeczywistości, niesprecyzowani, ulotni jak nasze decyzje i marzenia o posiadaniu marzeń. Cieplak pomaga nam w konfrontacji z nami samymi. I na tym również polega interwencyjność, którą nacechowana jest jej twórczość — nie tylko na przedstawianiu nam tego, na co na co dzień nie zwracamy uwagi, ale także na przedstawianiu nam nas samych, o których często, w pędzie codzienności, zapominamy.

Dużo w Lekkim bagażu jest lokalności i niechęci do wielkomiejskości, podsycanej ciekawością,  coś na zasadzie „jakby to było, ale lepiej nie, bo tu jest dobrze”. Każdy z bohaterów jest ofiarą — Wera jest ofiarą samej siebie, Olkowy — niezdecydowania i poddania się bez walki losowi, Świeżynka rodziny, Darek systemu, a Baśka, Baśka jest ofiarą ich wszystkich, i to jej najbardziej wypadałoby współczuć. To ona w Lekkim bagażu jest najważniejszą postacią, bo stoi trochę z boku, przygląda się wszystkiemu z lekkim dystansem, i to ona, nikt inny, pada ofiarą małomiasteczkowości szeroko pojętej, z której, na całe szczęście, jako jedyna może zrezygnować, ponieważ widzi, że jest z czego — mieszkańcy Cieszyna tego przywileju nie posiadają, bo choć narzekają na swoje miasteczko, i to, że każdy żyje problemami każdego, to jednak uwielbiają je, i zgadzają się na gnuśnienie w przyzwyczajeniach i strefach komfortu. Ona jest przyjezdną, która z małomiasteczkowości czerpie wszystko, co najgorsze, ono zaś jest jej wampirem energetycznym. Postać Baśki jest skontrastowana z cieszyńskością, i to właśnie na niej, nie na Werze, Świeżych czy Olkowym należy skupić uwagę, ona objaśnia nam świat. Bardzo ważna, chociaż łatwa do pominięcia rola w cieszyńskim teatrzyku zbrodni i kar.

Proza Ani Cieplak nigdy nie wspinała się na literackie wyżyny, bo nigdy nie miała tego na celu; autorka na papier przekłada język mówiony, ciężko jest więc mówić o wyjątkowości stylu i powabności zdań — Cieplak porozumiewa się jednak z czytelnikiem klarownie, umie sprawować kontrolę nad fabułą, jej bohaterowie nie są jałowi, a co dla jej literatury jest szczególnie ważne: tworzy rzeczywiste i wiarygodne dialogi. Bo rozmowy to jest coś, na czym u Cieplak warto się skupić. To one są motorem napędowym kolejnych zdarzeń, z nich wynika stosunek jednych bohaterów do drugich, ta polifoniczność, wielogłos pracowników I Kropki, beneficjentów i całej reszty cieszyńskiego świata, jest trzonem historii opowiadanej przez autorkę w Lekkim bagażu, w którym wszystko na końcu się rozpada, autorka dąży do destrukcji małomiasteczkowości, która w końcu zjada samą siebie; problemy, do tej pory zamiatane pod dywan, głośno wybrzmiewają, wszystko ulega samozniszczeniu, nawet najtrwalsze emocje.

W Cieplak trzeba się uważnie wsłuchać. Lekki bagaż to krytyka mentalnej małomiasteczkowości; dobra, społeczna literatura. W swojej formie bardzo podobny do dwóch poprzednich książek Cieplak. Autorka jest charyzmatyczna w swoim pisaniu, a jej nowa powieść ukazuje pewną rutynę, do której autorka nas przyzwyczaja. Rutynę w znaczeniu wyłącznie pozytywnym, bo kolejne książki stają się czymś nam znanym i bezpiecznym; wiemy, czego po autorce możemy się spodziewać  i ja to bardzo lubię, i z niecierpliwością czekam, jaki kolejny wycinek rzeczywistości Cieplak sobie oswoi, i zaadaptuje na literaturę.

ZOBACZ TAKŻE:
Recenzja Lat powyżej zera
Wywiad z Anną Cieplak: „Niepokój dobrze określa rzeczywistość, w której żyjemy”

2 komentarze:

kass pisze...

Tak, recenzja bardzo dogłębna i ciekawa. Też zachwycam się talentem tej pisarki, szczególnie tym jak oddaje język mówiony bohaterów. Wielka literatura też potrafiła się na tym opierać, jak np. Louis F. Celine i jego "Podróż do kresu nocy". "Lekki bagaż" zacząłem niedawno czytać. Styl Ani mnie zachwyca z każdą stroną. Nie ma u niej plastykowego świata jak z reklamy, tylko to nasze życie. Bo identyfikuję się z bohaterami ich powieści. Mieszkałem i pracowałem zresztą dwa lata w Cieszynie, i chodząc na spotkania Krytyki Politycznej w Cieszynie, gdzie pisarka pracuje w świetlicy, miałem okazję ją poznać. Gdy wydawała kolejne książki, w tym czasie to się odbywało, miałem okazję nawet być na jej spotkaniu autorskim. Oczywiście czytałem też wiele ich recenzji w prasie ogólnopolskiej, i cieszę się, że mogła osiągnąć taki sukces, i zasłużenie osiągnąć taki sukces. Ze względu na to, że znany mi Cieszyn Ania opisała w "Lekkim bagażu", od razu chciałem bardzo to przeczytać. Sam byłem zachwycony klimatem tego miasta, natomiast wiele z moich zdjęć Cieszyna umieściłem na swoim blogu: tesinblog.wordpress.com

Wiktoria pisze...

Bardzo ciekawa recenzja, piszesz tak pięknie i tak lekko że, każdą książkę której recenzję piszesz chce się przeczytać. :)

Prześlij komentarz