27 listopada 2019

Przedpokoje śmierci — G. Uzdański, „Zaraz będzie po wszystkim”

Obóz koncentracyjny. Tworki. Już na pierwszej stronie powieści Uzdański manifestuje swoje stanowisko wobec ośrodków medycznych będących przedpokojami śmierci; domów spokojnej starości, które ze spokojem niewiele mają wspólnego. Ośrodków, w których starsi pacjenci spędzają ostatnie chwile swojego życia, gdzie traktowani są, jakby już w zasadzie byli po tamtej stronie, ale coś ich jeszcze na chwilę zatrzymało. Chłód i nieczułość są tu na porządku dziennym, bo przecież i tak zaraz będzie po wszystkim. W jednym z takich ośrodków Uzdański umiejscawia akcję swojej drugiej powieści, stanowiącej krytykę opiekuńczych instytucji medycznych i hierarchii w nich obowiązujących. Miejsce to jest zagładą samodzielności i godności, nieprzypadkowo główna bohaterka nazywa je obozem. Na chorych patrzy się tam z mieszaniną pogardy i litości, personel traktuje podopiecznych jak dzieci, za które trzeba o wszystkim decydować, a więc w jakiś sposób są oni wybrakowani, a jak wybrakowani, to przecież na pewno wariaci, więc Tworki wypisz, wymaluj. Sama główna bohaterka nazywa współtowarzyszy niedoli wariatami, a i nie tylko, bo i „półtrupy” jej zaskakująco miło przechodzą przez gardło. Jadzia generalnie uważa siebie za jedyną normalną wśród wszystkich podopiecznych, bo tamta nieprzytomna, tamta oszalała, tamten nie słyszy, i to już go wyklucza z kategorii, a znowuż tamta nic nie pamięta, to już w ogóle nie ma o czym gadać. A Jadzia, Jadzia ma problem z samodzielnym poruszaniem się, w zasadzie to Jadzia jest fizycznie całkowicie zależna od innych, ale Jadzia to dzielnie znosi, i nie jęczy jak tamci, Jadzia gdyby nie ten wózek inwalidzki mogłaby wieść całkiem normalne, spokojne życie starszej pani. No, tylko że myślenie Jadzi to myślenie na zasadzie gdybania, i co by było jeśli, ale nie ma żadnego jeśli, i to w sumie przestaje być ważne, bo zaraz będzie po wszystkim.

Ośrodek nie oferuje wiele przestrzeni, a więc nie teraźniejszość, ale przeszłość musi magazynować i zapewniać Jadzi wszelką intymność. Zbroją chroniącą kobietę przed trudną rzeczywistością są dla niej wspomnienia o mężu, dzieciństwie córki, wspólnym domu. Wspomnienia świadczące o przynależności do kogoś, czegoś, będące zaprzeczeniem stanu samotności, w którym bohaterka się znalazła. Zaraz będzie po wszystkim jest historią o samotności — w zasadzie, która opowieść nie jest? Ale nie o samotność tutaj chodzi. Uzdański zamierzył sobie powieść, która miała zwrócić uwagę na problem poniżającego traktowania osób starszych przez społeczeństwo, na pewnego rodzaju wykluczenie i tworzenie kategorii podczłowieka. Ale, znowu, czy to faktycznie jest powieść o starości? Mam wrażenie, że ani nie o niej, ani nie o jej nieodłącznych towarzyszkach, czyli chorobie i ułomności (chociaż wszystkie trzy stanowią kościec powieści). Uzdański napisał opowieść o traumie. Doświadczenie traumy jest wspólne dla rezydentów ośrodka i dla personelu, w jej obliczu wszelkie hierarchie stają się nieważne. Dla trójki bohaterów, podopiecznej Jadzi, wolontariusza Tomka oraz pielęgniarki Agaty, tą traumą jest zdrada, we wszystkich trzech przypadkach dotycząca związku. Zdrada nie zawsze fizyczna, ale zdrada rozumiana także jako zanegowanie wszystkiego, co było dotychczas, odejście — od ustalonego porządku i ukochanej osoby.


Traumy bohaterów tkwią w nich gdzieś głęboko zakorzenione, ukryte pod innymi problemami, którymi obciąża ich autor — nieustannie powracające wspomnienia o wojnie, wstręt do social mediów, które nieodpowiednio używane potrafią zniszczyć najtrwalsze relacje; czy najbardziej przyziemne trudności w wychowywaniu dziecka. Umyślnie pokazuję jak szerokie spektrum tematycznych rozmaitości porusza Uzdański w Zaraz będzie po wszystkim, żeby wykazać, że to naprawdę nie jest opowieść o starości, jak wynika z haseł reklamowych i działań pr-owych. Jest to przykład tak zwanej przeze mnie literatury szpitalnej, do której z miejsca przypisać możemy Zdrój Barbary Klickiej, czy też Psy ras drobnych Olgi Hund. I tu pojawia się problem z nowym Uzdańskim, bo w swojej drugiej książce udowadnia coś, co już wiemy od dawna, a mianowicie, że jest mistrzem w odtwarzaniu — przypomnę, jego projekt „Nowe wiersze sławnych poetów” cieszy się niemałą popularnością. A o odtwarzaniu mówię, bo w Zaraz będzie po wszystkim nie ma nic, czego by nie było we wspomnianych przeze mnie dwóch powieściach: zarówno Hund, jak i Klicka zaprezentowały opozycję personel:pacjent, obie umieściły swoje bohaterki w ośrodkach medycznych (u Klickiej jest to sanatorium, u Hund — szpital psychiatryczny), obie powieści są silną krytyką takich instytucji. Uzdański wyróżnia się tym, że jego pacjentka jest znacznie starsza od Kamy i bezimiennej bohaterki z Psów. Co więcej, autor dołożył swoją cegiełkę do powszechnego w ostatnich latach zjawiska na naszym rynku wydawniczym: mam tutaj na myśli pisanie powieści-samograjów, czyli najpierw wybieramy sobie przyziemny, ale trudny, może nawet kontrowersyjny, temat, który krytyka po publikacji dziełka weźmie w obroty, a o resztę się nie martwimy, bo się napisze. I to jest znowu to, co zrobiła Hund z Psami. Zdaje się, że wszyscy za bardzo wzięliśmy do siebie jakąś dziwną koncepcję slow literatury i uważności skierowanej na zwyczajność i codzienność. Podnosimy z chodnika najprostsze rozwiązania i chcemy z nich robić literaturę. Literaturę, która coraz szybciej się dezaktualizuje. To, co w Zaraz będzie po wszystkim robi Uzdański, jest miałkie. Bo to nie tylko powtórzenie tego, co już zostało głośno powiedziane (tylko na przykładzie innej instytucji i kategorii wiekowej), ale kompletny brak stylu, odrębnego, mocnego głosu. Brak ikonicznego bohatera (albo chociaż jakkolwiek charyzmatycznego), który mógłby zapisać się w naszej literackiej świadomości. I no, banały sypane jak z rękawa, ileż można o trudnych kontaktach z dzieckiem, czy o nieumiejętnym korzystaniu z facebooka, na litość boską. Ale udało się, krytyka połknęła haczyk. Na szczęście miejsce na haczyku jest ograniczone, liczni się nie załapią.

1 komentarze:

Kasiek pisze...

Czytałam jedna recenzje pełna zachwytu. Teraz Twoja jakże inna i jestem ciekawa jak ja odbiorę tę książkę

Prześlij komentarz