02 grudnia 2019

Proza bezczelnie autobiograficzna — J. Pilch, „Żółte światło”

Wydaną w 2015 roku Zuzą albo czasem oddalenia rozpoczął się mętny okres w twórczości prozatorskiej Jerzego Pilcha (żeby nie powiedzieć: mętnej twórczości). Po monumentalnych, będących dowodem wybitnego kunsztu pisarskiego, doskonałych Wielu demonach, nastał czas drobnych powieści, powieści fragmentarycznych, balansujących na granicy prozy i osobliwego pamiętnikarstwa — nigdy dotychczas literatura Pilcha nie była tak bezczelnie autobiograficzna. Zuza, Portret młodej wenecjanki i Żywego ducha to eksperymenty przekraczające granice literatury dokumentu osobistego, ale i ukłon w stronę doświadczonego czytelnika, czytelnika długodystansowego, który najnowsze dzieła Pilcha będzie czytał na zupełnie innym poziomie, niż ten, który nigdy wcześniej nie miał do czynienia z twórczością i tradycją literacką pisarza. Z tym pierwszym Pilch gra, podsuwa w tekście tropy, puszcza oko, i zdaje się mówić: my wiemy o co chodzi. Tworzy się tutaj pewnego rodzaju nić porozumienia między autorem a czytelnikiem, pakt będący efektem wieloletniej literackiej znajomości, bowiem całą twórczość pisarza, i to nie tylko prozatorską, lecz również publicystyczną, traktujemy jako pewien projekt autobiograficzny (same felietony odczytywać możemy jako osobny rozdział tej autobiografii, misternie dopełniony w późniejszych latach przez dzienniki, a później jeszcze przez wywiady-rzeki). Pisarz uczynił ze swojego życia literaturę, wykazując się przy tym umiejętnością nie odtwarzania, ale przetwarzania rzeczywistości. W ostatnich latach Pilch tworzy literaturę ekskluzywną, bo zrozumiałą w pełni przez nielicznych. Śmiem twierdzić, że dla tego drugiego czytelnika, który postanowił przeczytać Pilcha późnego, bez wcześniejszej znajomości „starego Pilcha” (przez co rozumiem okres od debiutu do okolic Pod mocnym aniołem), Zuza i wszystko, co późniejsze, będzie ładnie napisanym, niezrozumiałym bełkotem. Zaznaczam, że piszę tutaj wyłącznie o prozie, bo wydawane w ostatnich latach dzienniki i wywiady-rzeki stanowią osobną lekturę, klarowną dla wszystkich, bez względu na doświadczenie (i doświadczanie). 



TEKST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W KWARTALNIKU LITERACKIM RZYRADOR”. 
CAŁOŚĆ DOSTĘPNA W NUMERZE PIERWSZYM (LISTOPAD 2019), KTÓRY MOŻNA POBRAĆ TUTAJ.

0 komentarze:

Prześlij komentarz