AUTORKA

Kiedy zasypuję innych odpowiedziami, na zadane mi przez nich pytanie po co żyjesz, ich twarze powoli bledną i wyrażają niedowierzanie. Nie zważając na to, kontynuuję opowieść, bo mówić lubię tak samo bardzo jak pisać, chociaż, co nieprawdopodobne mogłoby się zdawać, słuchać umiem równie doskonale. Skrajności mi w duszy grają, bo chociaż świat jest mi kolorowym, to moja osoba funkcjonuje na zasadzie czarno-białego kontrastu. Za szczerość mnie kiedyś powieszą, za talent do pakowania się w kłopoty nagrodzą wieńcem laurowym. Jak się stresuję, szepczę pod nosem Zaczarowaną dorożkę Gałczyńskiego; kiedy emanuję radością, śmieję się ze swoich, tylko dla mnie śmiesznych, żarcików. Jestem świadoma, ile życie mi oferuje, i staram się z tego korzystać. Z natury jestem nocnym człowiekiem, przekonałam się, że to rodzinne; lecz ostatnimi czasy odkrywam magię poranków, tej chwili dla kawy pitej do What the world needs now is love. Kiedy nie uprawiam biegów wyczynowych na trasie Grodzka-Gołębia, bo tamże mieści się mój Wydział Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, siedzę pod Wawelem nad Wisłą, błąkam się krakowskimi uliczkami albo po prostu znikam w czeluściach tej mojej brzydkiej Nowej Huty i snuję zwykły żywot dwudziestoletniej pseudo-optymistki. Uwielbiam ludzi, ale trochę mniej niż książki. Lubię o nich rozmawiać (o książkach, ale o ludziach również). Kiedy nie można się do mnie dodzwonić, albo nie widziano mnie dawno w internetach, znaczy, że przepadłam w jakiś dobry film lub serial, bo i te pochłaniają góry mojego czasu. Cieszy mnie, kiedy jestem gdzieś, gdzie mnie jeszcze nie było, ale do Krakowa wracam zawsze z rosnącym w piersi sercem. Dziwną miłością darzę Warszawę. Zdarza mi się za dużo myśleć, za dużo mówić też, w ogóle, ja wszystko robię za dużo.

I podobno piję za dużo kawy.